Czerwone GitaryPodczas marszu Szlakiem Zamków Piastowskich myślałem wiele razy o jednej z najlepszych piosenek Czerwonych Gitar, czyli o utworze Ciągle pada.

W ten oto sposób mam piosenkę do mojego cyklu muzyka na niedzielę, chociaż dzisiejsza pogoda znacząco odbiega od tego, co oglądaliśmy przez resztę długiego weekendu!

Przyszło mi teraz do głowy, że w cyklu muzyka na niedzielę pojawiały się już przecież piosenki o deszczu i to jakie – sami zobaczcie:

Wypadałoby napisać kilka słów o dzisiejszym utworze, a więc zaczynamy. Został on skomponowany przez Seweryna Krajewskiego, a słowa napisał Krzysztof Dzikowski. Piosenka pojawiła się na drugiej stronie albumu Rytm Ziemi w 1974 roku (czyli 4 lata po odejściu z zespołu Krzysztofa Klenczona), a w roku 1975 wykonywana była podczas koncertu „Przeboje sezonu” w ramach XIII Krajowego Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu.

W pierwszej chwili odnalazłem na YT wersję piosenki Ciągle pada pochodzącą z albumu, ale chyba wersja z Opola, w której można dodatkowo popatrzeć na młode Czerwone Gitary będzie ciekawsza:

Tradycyjnie na koniec – tekst piosenki, dla lubiących pośpiewać :)

Ciągle pada – Czerwone Gitary

Ciągle pada! Asfalt ulic jest dziś śliski jak brzuch ryby,
Mokre niebo się opuszcza coraz niżej,
żeby przejrzeć się w marszczonej deszczem wodzie. A ja?
A ja chodzę desperacko i na przekór wszystkim moknę,
Patrzę w niebo, chwytam w usta deszczu krople,
patrzą na mnie rozpłaszczone twarze w oknie, to nic.

Ciągle pada! Ludzie biegną, bo się bardzo boją deszczu,
Stoją w bramie, ledwie się w tej bramie mieszcząc,
ludzie skaczą przez kałuże na swej drodze. A ja?
A ja chodzę, nie przejmując się ulewą ani spiesząc,
Czując jak mi krople deszczu usta pieszczą,
ze złożonym parasolem idę pieszo, o tak!

Ciągle pada, alejkami już strumienie wody płyną,
Jakaś para się okryła peleryną,
przyglądając się jak mokną bzy w ogrodzie. A ja?
A ja chodzę w strugach wody, ale z czołem podniesionym,
Żadna siła mnie nie zmusza i nie goni,
idę niby zwiastun burzy z kwiatkiem w dłoni, o tak.

Ciągle pada, nagle ogniem otworzyły się niebiosa,
Potem zaczął deszcz ulewny siec z ukosa,
liście klonu się zatrzęsły w wielkiej trwodze. A ja?
A ja chodzę i niestraszna mi wichura ni ulewa,
Ani piorun, który trafił obok drzewa,
słucham wiatru, który wciąż inaczej śpiewa.