
Robert Kiyosaki jest amerykańskim pisarzem urodzonym na Hawajach, przez niektórych nazywany jest również inwestorem i biznesmenem. W swoich dziełach stara się On przybliżyć czytelnikom (przynajmniej w teorii) tematykę pracy, inwestowania, podatków oraz tzw. wyścigu szczurów. Na pierwszy rzut oka zapowiada się nieźle, ponieważ jak wszyscy wiemy – wiedza większości społeczeństwa o podstawowych mechanizmach finansowych jest poniżej wszelkiej krytyki (wystarczy spojrzeć na ilość i rodzaje form kredytów, podejście ludzi do tzw. „kryzysu” itd.). Z drugiej strony podszedłem do tej lektury bardzo sceptycznie, choćby dlatego, że książka ta sprzedawana jest w tych samych miejscach i w podobny sposób, co poradniki dla akwizytorów itp.
Moje przeczucia okazały się sprawdzić po stokroć. Lektura ponad 200 stron „Bogatego Ojca…” jest bardzo trudna (a nawet irytująca). Nie wynika to z zastosowania przez autora skomplikowanych wyrażeń, ani wprowadzania niestandardowych pojęć, lecz z powodu stosowanego przez Pana Kiyosaki stylu. Pozwala sobie On kilkanaście razy powtarzać te same kwestie, w sposób męczący pisać o „swoich dwóch ojcach” ciągle podkreślając (po raz kolejny) zalety i wady każdego z osobna, potem w porównaniu i na końcu razem :). Mniej więcej do 40-50 strony niczego praktycznie się nie dowiadujemy, ani nie uczymy, poza przeczytaniem kilku historyjek z dzieciństwa i młodości autora. Później pojawiają się jakieś pomysły i idee ale…
Dowiadujemy się o przepływie finansowym, przedstawiane jest kilka banałów o inwestowaniu, parę recept „na niższe podatki” i to wszystko okraszone ogromną ilością nic nie wnoszących komentarzy. Generalnie wartościową treść tej książki bez problemu można streścić na kilku stronach, a w przypadku osób posiadających bardziej rozwiniętą wyobraźnię, można by pokusić się o stworzenie wypunktowanej listy :). Specjalnie użyłem słowa „wartościowej” treści, ponieważ książka zawiera też bardzo wiele kłamstw i sugeruje stosowanie zagrywek, które mogą skończyć się na spotkaniu z przedstawicielami wymiaru sprawiedliwości. Nie ma sensu nawet wspominać w szczegółach o niezmierzonych pokładach nieścisłości i naciąganiu rzeczywistości (kwestie losowe).
Bardzo dobre i profesjonalne zestawienie wszelkich błędów, nieścisłości i bajek wyprodukowanych przez Roberta Kiyosaki, zostało przygotowane przez John T. Reeda na specjalnie do tego stworzonej stronie: http://www.johntreed.com/Kiyosaki.html
Podsumowując książka ta jest nic niewartą stertą bajek i wynurzeń osoby, która pisze o tym, że w wieku 47 doszła do takiego bogactwa, przy którym nie musi już pracować zarobkowo, ale jakoś dziwnym trafem pisze nadal kolejne dzieła, nagrywa filmy, jeździ z wykładami itd. Czyli jakby nie było, nadal goni za pieniądzem, a nie cieszy się z tego że pieniądze już same na niego pracują…



