Bogaty ojciec / Biedy ojciecMiałem ostatnio okazję przeczytać znaną książkę Roberta T. Kiosakiego „Bogaty ojciec, Biedny ojciec”. Wywołała ona sporo kontrowersji w moim środowisku. Postanowiłem więc sam odnieść się do tego tytułu w kilku kolejnych wpisach. Na początek pozwolę sobie jednak skomentować to, co napisał Jakub.

1. O Kiosakim Jakub pisze: „przez niektórych nazywany jest również inwestorem i biznesmenem”. Jeśli tylko prawdą jest, że pan Kiosaki zajmował się handlem nieruchomościami na własny rachunek, to JEST on inwestorem i biznesmenem niezależnie od tego, co sądzimy o poradach zawartych w jego książce.

2. O potrzebie istnienia takiej książki: „wiedza większości społeczeństwa o podstawowych mechanizmach finansowych jest poniżej wszelkiej krytyki”. To fakt. I moim zdaniem ta właśnie książka otwiera drogę do JAKIEGOKOLWIEK zainteresowania finansami dla ludzi, którzy wierzą, że państwo może coś dać za darmo.

3. „książka ta sprzedawana jest w tych samych miejscach i w podobny sposób, co poradniki dla akwizytorów” – bo to jest poradnik dla akwizytorów. Zresztą autor nie ukrywa, że sam był akwizytorem. Co nie zmienia faktu, że lektura tej książki może nasunąć kilka ciekawych przemyśleń.

4. Jakub twierdzi, że książka jest irytująca „z powodu stosowanego przez Pana Kiyosaki stylu”. Bo to książka pisana do szerokiej rzeszy Amerykanów. Chyba nie spodziewałeś się Jakubie niczego innego w takim układzie. Pan Kiosaki umie sobie dobrać target.

5. „Mniej więcej do 40-50 strony niczego praktycznie się nie dowiadujemy, ani nie uczymy, poza przeczytaniem kilku historyjek z dzieciństwa i młodości autora” – a ja miałem okazje przemyśleć parę kwestii przy okazji tych historyjek z dzieciństwa.

6. „Generalnie wartościową treść tej książki bez problemu można streścić na kilku stronach, a w przypadku osób posiadających bardziej rozwiniętą wyobraźnię, można by pokusić się o stworzenie wypunktowanej listy” – spróbuję.

7. „nadal goni za pieniądzem, a nie cieszy się z tego że pieniądze już same na niego pracują” – bo wyścig szczurów to nie tylko pieniądze. To sposób życia, który wciągnął pana Kiosakiego i wciągnie wiele innych osób, które mogłyby już nie pracować. Taki świat.