Widok na Mulhacen (fot. interdevel @ flickr.com)Pamiętacie może jak kiedyś zrobiła się bardzo popularna seria książek typu: nauka pływania w weekend, nauka golfa w weekend albo jak zrozumieć polską politykę w weekend?

Okazało się, że są również tacy, którzy nawet sprawdzali jak nauczyć się do 5 egzaminów na studiach w weekend albo jak obrazić większość swoich znajomych w weekend :)

Właśnie w tym nurcie postanowiliśmy czteroosobową ekipą (+Ryjek) sprawdzić, czy da się w weekend (odrobinę przedłużony) zdobyć najwyższy szczyt HiszpaniiMulhacén (3478,6 m n.p.m.) znajdujący się w obrębie naszego kontynentu.

Piszę to ostatnie zastrzeżenie, ponieważ najwyższym szczytem Hiszpanii tak generalnie jest Pico del Teide (3718 m n.p.m.), który znajduje się na Wyspach Kanaryjskich, a więc w Afryce.

Plan wyprawy jest następujący:

  • Dzień 1
    • Lecimy z Krakowa (KRK) do Alicante (ALC)
    • Na miejscu mamy już zarezerwowane auto – Seat Ibiza
    • Jedziemy z Alicante do Sierra Nevada przez Granadę po drodze zwiedzając mijane miasta i miasteczka
    • Śpimy w jakimś małym hotelu górskim na wysokości ok 2 350 m n.p.m.
  • Dzień 2
    • Ruszmy wcześnie rano z wysokości 2 500 m n.p.m. na Mulhacén 3478,6 m n.p.m. (mam nadzieję, że zajmie nam to ok. 10 h)
    • Jak się uda :), to wracamy do Sierra Nevada i jedziemy do Granady
    • Śpimy w hostelu w samym centrum Granady
    • Zasłużona cerveza, czyli piwo :)
  • Dzień 3
    • Jeśli nie uda nam się wejść drugiego dnia, to robimy powtórkę
    • Jeśli będziemy mieli zaliczony szczyt, to zwiedzamy Granadę, a potem wzdłóż wybrzeża wracamy do Alicante przez Cartagenę
    • Śpimy na lotnisku – a jakże!
  • Dzień 4
    • Wcześnie rano lecimy z Alicante (ALC) do Krakowa (KRK)
    • Idziemy do pracy :)

Dla zianteresowanych napiszę jeszcze, że Mulhacén jest nie tylko najwyższym europejskim szczytem Hiszpanii ale również najwyższym szczytem Półwyspu Iberyjskiego oraz najwyższym szczytem Europy znajdującym się poza Alpami.

Będzie to moje 29 państwo na liście Korony Europy! Jak dobrze pójdzie do końca roku uda mi się dobić do 30 :)

Prawdopodobnie będzie można nas śledzić na APRSie – dla niewtajemniczonych, to jest ta mała mapka po prawej stronie…