Dawno nie pisałem nic o filmach, więc dziś będzie kilka słów o filmie Hanna (2011) w reżyserii Joe’a Wrighta.

Trudno mi będzie przytoczyć fabułę filmu Hanna, żeby nie spojlerować ale postaram się…
Generalnie chodzi o to, że poznajmy nastolatkę Hannę wychowywaną samotnie przez ojca (amerykański standard) Erika Hellera, który jest byłym agentem CIA. W roli głównej widzimy Saoirse Ronan, o której już pisałem przy okazji filmu The Way Back / Niepokonani (2011), w roli ojca wystąpił Eric Banam, a w rolę głównego szwarccharakteru wcieliła się Cate Blanchett. Wracając do filmu – najważniejsze jest w nim to, że dziewczyna mieszka z ojcem w drewnianej chacie, w jakieś zapomnianej dziczy, pośród śniegów. Całe dnie wypełniają jej ćwiczenia w polowaniu, walce itp. oraz na czytaniu książek, nauce języków i innych przydatnych w „wielkim świecie” rzeczy… Co ciekawe dość szybko okazuje się, że tytułowa Hanna nigdy nie była w tym „wielkim świecie” i tak na prawdę jest przez ojca przygotowywana do zrealizowania jednego wielkiego zadania. Dlaczego on nie może go zrealizować? – niestety nie wiem.

Co, gdzie i jak Hanna robiła aby osiągnąć sukces nie będę tutaj pisał, bo to najlepiej zobaczyć samemu.
Pozwolę sobie jednak wspomnieć, że w samym filmie nie chodzi tylko o pokazanie jak młoda dziewczyna jest trenowana, a potem wykonuje zadanie. Tak na prawdę to jest jedynie pierwsza warstwa tego obrazu. O wiele ważniejszą sprawą (przynajmniej z mojego punktu widzenia) są delikatnie osadzone w tle rozważania dotyczące tego czym jest zwierzę, a czym jest człowiek? czy możliwy jest powrót do źródeł i rozwinięcie w człowieku tych bardziej zwierzęcych instynktów? itp. Elementy humorystyczne, będące jednocześnie rozważaniami filozoficznym na temat problemów z zastosowania w świecie rzeczywistym wiedzy pozyskanej jedynie z książek wydają się być również świetnym dodatkiem!

Film oceniam na 8/10 i polecam w zasadzie wszystkim, bo też każdy może odnaleźć w nim coś dla siebie. Są efekty specjalne i są pościgi pomieszane z bardzo spokojnymi scenami, w których widz może upajać się fantastycznymi krajobrazami i kolorami. Mamy elementy humorystyczne, w tym dużo czarnego humoru i mamy dużo rozważań natury psychologiczno-filozoficznej. Generalnie nie jest to typowy film sensacyjny ale aby nie przestraszyć widzów mniej wymagających mogę powiedzieć, że film można spokojnie oglądać bez zanurzania się na drugi i trzeci poziom :)
PS. W filmie pojawia się też tzw. polonik – w jednej scenie widać Poloneza :)



