Dziś przeszedłem teoretycznie tylko ok 21 km ale w praktyce wyszło dużo więcej ze względu na przynajmniej trzykrotne długie poszukiwania szlaku.

Muszę przyznać, ze fragment Ropki-Krynica Zdrój, a w zasadzie Ropki-Huzary (864 m n.p.m.) był jak dotychczas najgorzej oznakowany! Albo szlaku nie było na długim dystansie albo zmieniał nagle bieg albo były dwie trasy (stara i nowa) albo szło się długo przez pola na azymut albo nie wiadomo co…
Czasem szlak biegł razem z zielonym konnym i dzięki temu na długo znikał ;-)

Oczywiście do pierwszego sklepu z wodą w Banicy trafiliśmy dokładnie w środek przerwy i trzeba było znów czekać do 14, a upał…

Spotkaliśmy tez Straż Graniczną i obejrzeliśmy w Mochnaczce Niżnej przedstawienie jednego aktora na jeden kombajn. Było dużo ruchu, trochę dymu i efektów specjalnych a także ciekawe akrobacje i zapachy. Wg. Pana Studenta była to „woltyżerka na kombajnie” :-)

Śpimy w Krynicy w pensjonacie Holica. Koszty 25 zł i bardzo dobre warunki!
O tym co w samej Krynicy nie będę pisał – wystarczy zerknąć na zdjęcie obok :-P

Dziś skończyłem wreszcie marsz przez Beskid Niski – od jutra walcze z Beskidem Sądeckim. Jutro rano przekroczę tez 248 km, czyli połowę trasy!

Dotychczas przeszedłem: 244 km

Do końca zostało: 252 km

Poniżej mapa z przebytą trasą:

Zobacz GSB (dzień 11): Ropki – Krynica Zdrój na większej mapie.