Długo zbierałem się, żeby napisać coś o filmie Czarny Czwartek. Janek Wiśniewski padł i nadal podchodzę do tej recenzji z lekką niechęcią…

Przed seansem byłem bardzo pozytywnie nastawiony do tej produkcji, bo liczyłem na film w stylu Popiełuszko. Wolność jest w nas, którego nie recenzowałem ale bardzo mi się podobał lub film Generał Nil, o którym pisałem dawno temu. Krótko mówiąc liczyłem na para-historyczny film, o całkiem niedawnych czasach, a zobaczyłem… o tym za chwilę.

Dla tych, których nie było jeszcze na świecie w latach ’70, albo potem spali na lekcjach pokrótce nakreślę tło historyczne:

Wydarzenia, które oglądamy na ekranie miały miejsce w Gdyni oraz w Gdańsku w grudniu 1970 roku, kiedy to do manifestujących robotników wyszły oddziały wojska i milicji obywatelskiej. Skończyło się to bardzo tragicznie, ponieważ LWP i MO otworzyły do protestujących ogień. Jedną z osób, które poniosły śmierć na miejscu był tytułowy Janek Wiśniewski, który stał się poźniej legendą ruchów wolnościowych… Dlaczego były protesty?, co chcieli osiągnąć Ci ludzie?, jakie wydarzenia poprzedzały ten wybuch niezadowolenia? – polecam doczytać w mądrych książkach dostępnych w tzw. dobrych księgarniach :)

Wracając do filmu warto podkreślić, że Antoni Krauze stworzył piękny kolaż zdjęć dokumentalnych ze świetnie wykonanymi nowymi ujęciami. Bardzo zadbano o szczegóły: wystrój wnętrz, ubiory, rekwizyty etc.; do tego stopnia, że nie zauważyłem tym razem żadnych błędów filmowych…

Cała obsada aktorska również zasługuje na pochwałę, chociaż oczywiście szczególnie zwraca uwagę kreacja Piotra Fronczewskiego oraz fantastyczne naśladownictwo Władysława Gomułki w wykonaniu Wojciecha Pszoniaka.

Muzyka Michała Lorenca stworzona dla tego filmu dość dobrze dopasowała się do oglądanego obrazu. Jeśli mowa o efektach dźwiękowych, to nie powinieniem zapomnieć o bardzo dobrej głównej piosence, w wykonaniu Kazika, wróć, Pana Kazimierza Staszewskiego.

Długo zastanawiałem się dla kogo głównie został ten film nakręcony lub bardziej nowocześniej kto jest targetem?

Nie jest to przecież produkcja dla dzieci i młodzieży, bo przeciętny młodzian na tym filmie może się niemiłosiernie wynudzić! Podobno nawet w wielu kinach w Polsce – młodzi ludzie wychodzi z seansu mniej więcej w połowie…

Film ten również nie jest dla religijnych, patriotycznych, bogoojczyźnianych itd. staruszków, bo patosu i takich klasycznych elementów jest w nim mało lub dużo za mało.

Film nie jest również przeznaczony dla starszej młodzieży :) – trzydziestolatków i czterdziestolatków, którzy pamiętają (bardziej lub mniej) PRL oraz mogą interesować się historią współczesną i mechanizmami rządzącymi ówczesną oraz teraźniejszą historią. Piszę tak bo przecież właśnie do tej grupy sam należę i film pod względem elementów polityczno-historycznych jest dla mnie jakiś taki wyblakły i nijaki…

Kto nam więc zostaje?

Zostaje nam grupa pięćdziesięciolatków oraz sześćdziesięciolatków, czyli osób które w 1970 roku świadomie już funkcjonowały w tym dziwnym kraju jakim był PRL. Ten film jest właśnie dla nich! Mogą poczuć i przypomnieć sobie atmosferę tamtych dni… Wielu z nich zapewne zastanowi się, czy sytuacja przedstawionej rodziny i ich problemy, nie są przerysowane? Inni będą się zastanawiać – czy było warto? co osiągnęliśmy przez te 40 lat? czy sytuacja poprawiła się generalnie i u każdego z osobna? Te pytania można mnożyć w nieskończoność, właśnie dlatego że film Czarny Czwartek. Janek Wiśniewski padł przeznaczony jest dla ludzi żyjących w tamtych czasach…

Pomijając już fakt, że nie jestem (w mojej opinii), głównym odbiorcą tego filmu, to muszę przyznać, że na moją ocenę wpływa dziwny rozgardiasz jaki w nim panuje. Wielokrotnie miałem silne wrażenie, że gubił się wątek! Wydawało mi się, że pewne sceny w zamyśle miały przybrać inną formę lub być kontynuowane, a tu nagle były urywane. W wielu momentach zmieniała się też zbyt ostro perspektywa – raz oglądaliśmy wydarzenia historyczne jako delikatne tło, a na pierwszy plan wychodziły sprawy codzienne zwykłej polskiej rodziny. Innym razem wydawało się, że reżyser wraz ze scenarzystą zupełnie zapominali o głównych bohaterach i znaczenie miał jedynie wątek historyczny. Moim zdaniem warto byłoby się na coś zdecydować – oczywiście ja wybieram opcję drugą…

Ostatecznie film dostaje u mnie 5/10 i niestety nic więcej nie da się wycisnąć…

Zerknijcie jeszcze na całkiem niezły zwiastun: