Droga w SvanetiiKolejnym, po Wardzii, punktem programu zwiedzania Gruzji miała być wizyta w Svanetii – regionie położonym między okupowanymi przez Rosję Abchazją i Osetią Południową. Pomimo to jest tam spokojnie i bezpiecznie a trudności z poruszaniem się tam są związane wyłącznie ze stanem dróg. Z tego właśnie powodu nasza wizyta ograniczyła się w zasadzie wyłącznie do przejazdu przez całą krainę. Mimo to wycieczka dostarczyła nam wielu emocji.

Komenda policji w LentekhiGłówna droga prowadząca przez Svanetię tworzy dużą pętlę zaczynającą się w Zugdidi a kończącą w Kutaisi (zamkniętą przez krajową drogę prowadzącą z Kutaisi do Zugdidi). Pomimo swojego statusu głównej drogi, nawierzchnia pozostawia wiele do życzenia. Przy pierwszym podejściu próbowaliśmy przejechać cały łuk od strony Kutaisi. Początek nie sprawiał większych problemów – droga była całkiem niezła, ruch nieduży, a jedynym kłopotem był brak oznakowań przy wyjeździe z Kutaisi. Niedługo później burza zmusiła nas jednak do zatrzymania się na pobliskim polu. Było już dość późno, więc bez żalu postanowiliśmy przenocować i rozbiliśmy namioty.

Dlaczego warto jechac do SvanetiiOkoło godziny później obudził nas patrol gruzińskiej policji. Po dłuższej dyskusji zrozumieliśmy, że mamy się spakować i jechać za ich samochodem. Po dotarciu na miejsce okazało się, że panowie policjanci zaniepokoili się pogodą i zaoferowali nam możliwość noclegu na komendzie. Burza faktycznie była wybitna, na ulicach woda sięgała kostek i – jak się później okazało – narobiła również sporo szkód na drogach.

Wieś w SvanetiiNastępnego dnia rano, już przy lepszej pogodzie, ruszyliśmy w dalszą drogę. Łatwo nie było. Już w Lentekhi kończy się asfalt. Dalej droga to po prostu utwardzona skarpa w dolinie górskiej rwącej rzeki. Cały czas pnie się w górę aż na przełęcz na wysokości około 2600 m. n.p.m.. Kilkakrotnie trzeba przejeżdżać przez potoki, mosty pojawiają się rzadko i są w bardzo złym stanie. Jeden z przejazdów przez rzekę to po prostu poukładane jeden na drugim kręgi kanalizacyjne – przejazd tam jest bardzo nierówny i tylko odrobinę szerszy od samochodu.

Droga w Svanetii zniszczona przez burze

Kolejną niespodzianką po drodze była rozległa błotnista łąka, gdzie droga zmieniała się w szerokie błotne bajoro. Na szczęście jest tam płasko, więc udało nam się prześlizgać aż do kamienistej drogi po drugiej stronie. Nie znaczy to oczywiście, że droga była w dobrym stanie. Spore odcinki pokonywaliśmy pieszo, żeby samochód mieścił się nad wystającymi kamieniami. Najgorsze było jednak wciąż przed nami. Okazało się, że nocna burza rozmyła drogę dość wysoko nad doliną. Udało nam się przejechać, ale kilka godzin później i tak zostaliśmy zmuszeni do odwrotu.

Ostatnia wioska przed lodowcemDotarliśmy jednak prawie do podnóży najwyższego szczytu Gruzji. Droga jest uciążliwa i długa, ale naprawdę warto. A jeśli ktoś myśli o zdobyciu tej góry, to można na pewno dojechać do wysokości około 2000 m. n.p.m. Tam w wiosce znajduje się miejsce dumnie nazwane hotelem, gdzie można przepakować się przed wyjściem w góry i zostawić samochód. My jednak z braku czasu ruszyliśmy w drogę powrotną z zamiarem dotarcia do centrum Svanetii od strony Zugdidi.

Czas zawracać - dalej jechac sie nie daloPowrót do Lentekhi trwał do późnych godzin wieczornych. Okazało się po drodze, że podczas jazdy po gruzińskich wertepach zgubiliśmy przednią tablicę rejestracyjną. Wydawało nam się to wtedy ogromnym problemem – na szczęście na całej trasie do Polski można się łatwo przemieszczać posiadając tylko jedną tablicę.

Dzień później dotarliśmy do Mestii. Sama droga jest bardzo malownicza, wiedzie kolejną głęboką doliną nad rwącą rzeką. Jest jednak w znacznie lepszym stanie niż droga od Kutaisi. Nie zmienia to faktu, że w niektórych miejscach trzeba zwolnić do 20-30 km/h, ale droga cały czas jest przebudowywana i już za kilka lat dotarcie do podnóży Ushby nie powinno być problemem.

Mestia - glowna ulicaMestia jest małym miasteczkiem pośród wysokich gór. W samej miejscowości nie należy oczekiwać wielu atrakcji, chociaż trzeba przyznać, że jest dość klimatyczne. Mestię polecam jednak przede wszystkim górołazom, którzy znajdą tam świetny punkt wypadowy w Kaukaz Wysoki. A w Svanetii wiele jest ciekawych szczytów do zdobycia, tak jak wiele można znaleźć tras trekkingowych dookoła Mestii.

Powrót ze SvanetiiW Mestii zakończyła się w zasadzie nasza przygoda z Gruzją. W drodze powrotnej musieliśmy jeszcze tylko w Zugdidi zdobyć od policji zaświadczenie o zgubieniu tablicy rejestracyjnej. Pomimo całej życzliwości tamtejszych władz nie było to łatwe – głównie ze względu na konieczność notarialnego potwierdzenia tłumaczenia na język angielski. W końcu jednak mogliśmy ruszyć w drogę powrotną.