Ponad miesiąc temu (20 grudnia 2009) w ramach muzyki na niedzielę pisałem o zespole Restauracja. Niektórym grupa ta przypadła bardziej do gustu, a innym mniej, wiadomo – życie…

Tak się jednak zdarzyło, że w miniony piątek wybraliśmy się do knajpy Gwarek na AGH, na tzw. Pożegnalny koncert Restauracji. Dlaczego pożegnalny? Ano dlatego, że wokalistka Paulina Pomykała wyjeżdża na 4 miesiące do słonecznej Hiszpanii (zapewne na wymianę naukową). Tyle tytułem wstępu, teraz coś więcej o samym koncercie…

Po pierwsze, mnie osobiście (i jak się potem okazało Paulinę również) zaskoczyła naprawdę duża liczba osób przybyłych specjalnie na koncert. W zasadzie w pewnym momencie były zajęte wszystkie miejsca siedzące przy stolikach, ławki na grzejnikach pod ścianą i zaczynało brakować też miejsc stojących, także ludzie stali nawet już w wejściu…

Koncert rozpoczął się około 20:30 i przez blisko 2,5 h (z przerwą) mieliśmy przyjemność wysłuchać ok. 10 16 utworów + dwa bisy!

Ja oczywiście czekałem na mój ulubiony utwór, czyli Blues nocą ale pozostałe też okazały się być bardzo miłymi w odbiorze. Co więcej, bardzo mile byłem zaskoczony tym, że zespół i sama wokalistka brzmią równie dobrze na koncercie jak po nagraniu w studiu. To oznacza, że naprawdę umieją grać i śpiewać, co w dzisiejszym świecie muzycznym nie jest normą…

Pośród muzyków chyba najbardziej doceniam grę człowieka od klawiszy, czyli Witka Palusińskiego. Gość jest niezły i robi duże wrażenie…

Na koniec chciałem zachęcić Was do przesłuchania przeboju Britney Spears pod tytułem Toxic w wykonaniu Restauracji Pauliny Pomykały.

Po pierwsze motyw muzyczny do tego kowera inspirowany jest tangiem (wg. Pauliny), a ja jeszcze słyszę w tym utworze, zwłaszcza na początku, brzmienie Queen z lat 1974-75, ale to taka oczywiście subiektywna opinia.

A poniżej wersja oryginalna utworu Toxic w wykonaniu Britney Spears. Sami oceńcie, która wersja bardzie przemawia do Waszych gustów muzycznych… Ja nie muszę się długo zastanawiać – wybieram „tango Toxic” :)

PS. Przepraszam za słabą jakość zdjęć, ale zapomniałem zabrać ze sobą aparatu i ostatecznie zrobiłem je aparatem wbudowanym w telefon {BlackBerry 9000 Bold – info dla Szumana :)}.