Znaki przy Gościńcu Perła Zachodu
Znaki przy Gościńcu Perła Zachodu

Kolejny mroczny i wilgotny dzień! Postanowiliśmy jednak kontynuować marsz i dotrzeć do Schroniska SzwajcarkaGórach Sokolich, chociaż wstępnie (telefonicznie) odmówiono nam tam noclegu.

Trasa teoretycznie wiedzie wzdłuż rzeki Bóbr, lecz autorzy szlaku starali się ją jak najbardziej urozmaicić tuż przed Jelenią Górą. My dodatkowo szukaliśmy skrzynek, więc całość bardzo się wydłużała :)

Niestety okazało się, że jeleniogórskie skrzynki miejskie albo nie istnieją, albo są świetnie schowane, albo zlokalizowane w takich miejscach, w których bardzo łatwo można je „spalić”.

Widoki, skrzynka & śliskie liście
Widoki, skrzynka & śliskie liście

 

W ramach ciekawostek, zanim wyszliśmy z Jeleniej Góry wstąpiliśmy jeszcze do niesamowitej speluny, w której zamówiliśmy herbatę(!), przy ogromnym zdziwieniu „towarzystwa”. Miałem jeszcze zapytać, czy mają salę dla niepalących ale jakoś zrezygnowałem :)

W dalszej części trasy zaliczyliśmy kolejne pagórki, prawie godzinne poszukiwanie jednej skrzynki, do której dojście było po bardzo śliskich liściach oraz „ukrytą bardzo pod ręką” skrzynkę na stacji w Wojanowie.

Wojanów PKP
Wojanów PKP

 

Pałac w Wojanowie robi niesamowite wrażenie! Pamiętam, jak jeszcze kilka lat temu stała tam brudna i czarna po pożarze rudera, a teraz można tam imprezować i nocować za jedyne 350 zł/noc ;)

Niestety zlokalizowany również w Wojanowie Zamek Boberstein jest w dużo gorszym stanie niż go kiedyś widziałem. Tak jakby prace renowacyjne ustały i dodatkowo całość nie została zabezpieczona…

Po zdobyciu kolejnej skrzynki (znajdującej się w murze Zamku Boberstein) weszliśmy wreszcie w Góry Sokole i po niedługim czasie dotarliśmy do Schroniska Szwajcarka.

Niestety mgła i wiatr zrobiły się tak nieprzyjemne, że darowaliśmy sobie wejście na Krzyżną (654 m n.p.m.) i Sokolik (642 m n.p.m.), no i nie udało mi się odbyć tradycyjnego poszukiwania Zamku Sokolec :)

Zamek Boberstein
Zamek Boberstein

 

W Szwajcarce okazało się, że pomimo pogody jest pełno! Mają na to wpływ chyba dwie sprawy – z jednej strony do schroniska bardzo wielu ludzi podjeżdża samochodami, a z drugiej – podobno dla spinających się w tamtych skałkach pogoda nie jest specjalnie istotna…

Tak czy inaczej znalazły się dla nas jednak miejsca w nieogrzewanym domku obok Schroniska.

Udało nam się też wkręcić na ognisko, na którym ostatecznie okazałem się jedynym gitarzystą :), a część ludzi chciała mówić do mnie Proszę Pana :)

Tyle na dziś – jeśli pogoda nadal będzie kiepska, to jutro kończymy w Janowicach Wielkich, a jeśli się poprawi, idziemy dalej…

Dotychczas przeszliśmy: 69 km
Do końca zostało: 77 km

Poniżej mapa z przebytą trasą (niestety zapomniałem włączyć odbiornik GPS w Perle Zachodu i trasa nagrywała się dopiero od miejsca, gdzie mieliśmy samochód):