Wleń - zamekDzisiaj było tyle samo błota, co dzień wcześniej, a dodatkowo mam wrażenie, że deszczu było jeszcze więcej…

Udało nam się znaleźć aż 6 skrzynek! Tylko przy jednej się poddaliśmy, a na jedną zeszło nam grubo ponad 40 min!

Osiem lat temu zamek górujący nad Wleniem był zamknięty. Tym razem całość wyglądała tak jakby ktoś „zapomniał zamknąć”. Widok z wieży cieszący oczy, nawet pomimo nie najlepszej widoczności…

Szlak gubi się na potęgę – jedynie w miejscach, gdzie idzie razem ze szlakiem niebieskim albo ze szlakiem Santiago di Compostela pojawia się trochę wyraźniej.

Do Siedlęcina dotarliśmy dokładnie o 18.00 więc nici ze zwiedzania (wpadniemy tutaj później) tym bardziej, że zaczęło bardziej padać, a my chcieliśmy dotrzeć jak najbliżej Jeleniej Góry.

Na nocleg zatrzymaliśmy się w Gościńcu PTTK (taki wyższy standard niż schronisko) Perła Zachodu. Co ciekawe kiedyś to miejsce wydawało mi się bardzo drogie, a teraz jest jakby przystępniej.

Dwuosobowy czysty i ładny pokój z pościelą – 40 zł/os. dla nas ze zniżkami organizacyjnymi :) (uznają też 30% dla przewodników). Do tego wszystkiego dostaliśmy bardzo dobre i bogate śniadanie w cenie 10 zł.

Mam wrażenie, że jedzenie w Perle jest na wyższym poziomie niż w niejednej knajpie + o wiele wyższym niż w większości naszych schronisk…

Kolejny etap planujemy zakończyć w Górach Sokolich w Schronisku PTTK Szwajcarka – w zupełnie innym klimacie :P

Dotychczas przeszliśmy: 49 km
Do końca zostało: 97 km

Poniżej mapa z przebytą trasą: