Wzorem Jakuba również w niedzielę postanowiłem opublikować wpis muzyczny ze specjalną dedykacją dla Jakuba właśnie – Artur Andrus w polskiej wersji „Těšínská” Jaromira Nohavicy.

Andrus w bardzo ciekawy sposób zaadaptował tekst do polskich realiów. Łódź znam dość słabo, ale podejrzewam, że prawdziwy Lodzermensch może odkryć, że realia łódzkie są oddane jeszcze wierniej.

Andrus może pochwalić się jeszcze wykonaniem tego utworu w bardziej dosłownym tłumaczeniu:

A dla zainteresowanych – oryginał Jarka Nohavicy:

Tekst „Łódzkiej”:

Gdybym sie urodził w mieście Łodzi przed stu laty
Do ogródka Kowalskich nocą bym chodził zrywać
kwiaty
Moja ukochana byłaby prześliczna
Córka zawiadowcy stacji Łódź Fabryczna
Kochałbym ją i ściskał chyba lat trzysta
Żyd u którego byśmy mieszkali byłby fabrykantem
Ludzie by moja dziewczynę nazwali łódzkim brylantem
Troszczyłbym sie o nią i szalałbym za nią
Za moja prząśniczką dzieweczka jaganią
Kupowałbym jej najlepsze ciuszki
Nawet Halkę Moniuszki
Co dzień o piątej Iwan Kitafan otwierał by kantor
Tuwim tłumaczyłby wiersze Staffa na esperanto
Wtedy mały Julek nosił szkolna teczkę
Dziś na Piotrkowskiej ma ławeczkę
Przy niej miejscowy kwiat kapitalizmu
Używa wulgaryzmów
Inaczej było sto lat temu nie tylko z nami
Amerykanie nie mieli problemów z wyborami
Carscy żołnierze na ulicach Łódzkich
Ale juz za chwile marszałek Piłsudski
Mówi że wcale ich nie wygania
ale że. . .
Gdybym sie urodził przed stu laty w dobrej rodzinie
Uczyłbym sie w szkole dla dzieci bogatych gry na
pianinie
W ogóle dzieciństwo mógłbym mieć fajne
Chodziłbym do klasy z małym Rubiensteinem
I roślibyśmy na chwałę kultury
Takie dwa Artury.