Zapowiadała się świetna majówka. Mieliśmy przejść cały tzw. Mały Szlak Beskidzki, którego długość wynosi 137 km. Miało być tak pięknie, a skończyło się po 24 h i 23,3 km. Tyle tytułem wstępu, a teraz napiszę trochę szczegółów…

Mały Szlak Beskidzki (znaki czerwone) rozpoczyna się w Bielsku-Białej Straconka, po czym prowadzi przez cały Beskid Mały, część Beskidu Średniego oraz cześć Beskidu Wyspowego i jego koniec odnajdujemy na Luboniu Wielkim 1022 m n.p.m. koło Rabki. Według map jego 137 km powinno być pokonane w czasie ok. 38 h marszu, tak więc my planowaliśmy poświęcić na to akurat 5 dni.

Dzień 1

Zaraz po pracy w piątek 30 kwietnia 2010 r. wyjechaliśmy z Krakowa do Bielska-Białej. Niestety jak się można było spodziewać nie byliśmy jednymi osobami zainteresowanymi wyjazdem z miasta :) Dzięki temu stojąc w kliku korkach dojechaliśmy do Bielska-Białej Straconki dopiero ok. 19:45 zaliczając po drodze fantastyczny prom na Wiśle.

W B-B dość łatwo odszukaliśmy początek szlaku czerwonego i wyruszyliśmy w drogę. Po ok. 1,5 h idąc według dość dobrze wyznaczonej trasy dotarliśmy do szczytu Gaiki 808 m n.p.m. , co oznaczało, że 378 m podejścia już za nami! Po kolejnych 20 min dotarliśmy do Przełęczy U Panienki 710 m n.p.m. I wszystko to po to, żeby potem znów podchodzić się na Hrobaczą Łąkę 828 m n.p.m. – tam dotarliśmy ok. 22:00.

Na szczycie wspomnianej Hrobaczej Łąki znajduje się ogromy żelazny krzyż, który jeszcze do tego wszystkiego jest niesamowicie oświetlony w nocy! Zaraz obok szczytu znajduje się też Schronisko Hrobacza Łąka, które niestety okazało się być zamknięte, pomimo tego, że wcześniej przez telefon poinformowano mnie o możliwości przenocowania.

Jak się potem (po ok. 30 min dobijania) okazało w środku jednak był Gospodarz, który poszedł sobie dość wcześniej spać zamknąwszy zarówno schronisko jak i furtki na klucz.

W schronisku dostaliśmy miejsce do spania i już w ciemności przygotowaliśmy się do snu. Warto wspomnieć, że dostępność prądu w tym schronisku jest bardzo ograniczona…

Informacja dla zainteresowanych nocowaniem w Schronisku Hrobacza Łąka:

  • telefon do Schroniska: +48 505 148 794
  • cena noclegu: 15 zł

Dzień 2 (i ostatni)

Ze schroniska wyruszyliśmy ok. 9:30 i po ok. 1,5 h dotarliśmy do Zapory Porąbka, dzięki której przekroczyliśmy rz. Sołę, a w zasadzie rozlewisko na tej rzece. Po prawej stornie zapory jest to Jezioro Międzybrodzkie, a po lewej jest to (chyba) Jezioro Czaniec. Do tego momentu było cały czas w dół i to miało się zmienić w ciągu najbliższych kilku minut. Już po minięciu pierwszych domów położonych wzdłuż brzegu jeziora rozpoczęliśmy mozolne podchodzenie pod górę Żar. W tym miejscu jest do pokonania ok. 390 m na dystansie ok 2,5 km – nawet w chłodny dzień można się trochę spocić :)

Po drodze minęliśmy tylko kilku turystów, za to na szczycie jak na Piotrkowskiej (wersja dla Łodzian) lub na Rynku (wersja dla Krakowian). Te tłumy spotkane na szczycie góry Żar 761 m n.p.m. zawdzięczamy możliwości wjazdu na szczyt samochodem lub koleją linowo-terenową. Na samym szczycie poza kilkoma miejscami serwującymi frytki, hod-dogi i inne takie można popodziwiać zbiornik należący do bardzo ciekawej konstrukcji jaką jest elektrownia szczytowo-pompowa. Elektrowania Porąbka-Żar jest drugą (po Elektrowni Żarnowiec) co do wielkości tego typu konstrukcją w Polsce. Jej moc to 500 MW (4 x 125 MW) dla pracy turbinowej oraz 540 MW (4 x 135 MW) dla pracy pompowej.

Po odpoczynku na Żarze wyruszyliśmy w kierunku Przełęczy Kocierskiej. Po drodze zaliczyliśmy Kiczerę 831 m n.p.m., z której w ładny dzień roztacza się piękny widok. Następnie minęliśmy Cisową Grapę i Wielką Cisową Grapę oraz „zdobyliśmy” szczyt Kocierz 879 m n.p.m. Stamtąd przez Przełęcz Szeroką i szczyt Beskid 759 m n.p.m. dotarliśmy do Zajazdu Górskiego Kocierz położonego nieopodal Przełęczy Kocierskiej 718 m n.p.m.

Tam ze względu na to, że przez całą trasę szliśmy we mgle, co chwilę słychać było złowieszcze pomruki burzowe i dwa razy pokropiło postanowiliśmy przerwać naszą wędrówkę i wrócić do domu…

Pewnie w niedługim czasie znów spróbujemy wybrać się na Mały Szlak Beskidzki, tak więc już teraz zapraszam do wspólnej wędrówki z nami!

Mapa wędrówki:


Pokaż Majówka w Beskidzie Małym na większej mapie

Poniżej cała galeria: